Skarb masoński przechowuje w swoich zbiorach Muzeum Częstochowskie. Tajemniczy zbiór czeka na swojego kolejnego odkrywcę.
Skarb to 32 odznaki związane z różnymi lożami Europy, głównie z Lożą Pruską. Na wielu są napisy w języku niemieckim. Wykorzystana symbolika jednoznacznie potwierdza masońskie pochodzenie odznak. Są tam cyrkle w połączeniu z węgielnicami. Czasem między nie wpisana jest litera G - co w Loży Szkockiej Oznaczało "Bóg", a w Niemieckiej "Doskonałość". Są też nawiązania biblijne: pięcioramienna gwiazda, drzewo lub wykorzystywany też przez Kościół symbol pelikana karmiącego się własną krwią.
- Najstarsze odznaki pochodzą z XVIII wieku. Najmłodsza ma wypisany rok 1930 - mówi kierowniczka Działu Historii muzeum Małgorzata Szczęsna. Zbiór nie jest kompletny. Prawdopodobnie poszczególne odznaki dekorowane były kamieniami: półszlachetnymi w przypadku szeregowych członków Loży i szlachetnych o doskonałym szlifie u wyżej wtajemniczonych. Symbolem doskonałości dla wolnomularzy był kamień możliwie najbardziej obły. Wiele odznak ma kształt wojskowych orderów - członkami wolnomularstwa było wielu wyższych oficerów, wodzów i królów, szlachta i duchowieństwo.
Wokół skarbu są same tajemnice. Bezsprzeczny jest jedynie jego związek z masonerią. - Dziś już niewiele wiadomo nawet na temat odkrycia zbioru - mówi Szczęsna. - Wiemy tylko, że w 1972 roku odznaki znaleźli uczniowie Szkół Podstawowych nr 40 i 42.
Andrzej Kuźma, niedawny kierownik Działu Historii, przypomina sobie, że chłopcy znaleźli masońskie pamiątki podczas zabawy na placu budowy przy ul. Worcella.
Szczęsna i Kuźma zgodnie mówią, że kolekcja jest wyjątkowa w zbiorach istniejących dziś muzeów, bo przedmioty związane z działalnością masonów nie wychodzą raczej poza loże.
- Skarb masoński spoczywający w naszym muzeum - komentuje Kuźma - ma charakter przekrojowej kolekcji. Jego właściciel był, najostrożniej mówiąc, blisko tego ruchu. Najprawdopodobniej był wolnomularzem, co świadczyłoby o tym, że Częstochowa była otwarta na różne prądy umysłowe. Choć z drugiej strony loży nie było tu na pewno.
Historyk potwierdza jednak, że wielce prawdopodobne są plotki o tym, że członkami jakiejś loży byli bracia Reszkowie, śpiewacy światowego formatu osiadli w Skrzydlowie, gdzie zresztą ich spadkobiercy z USA chcieliby otworzyć muzeum poświęcone rodowi. O ich powiązaniach z masonerią świadczą choćby nazwiska gości, będących na pewno polskimi wolnomularzami.
Większości częstochowskiego zbioru nie oglądał nikt poza pracownikami muzeum. Nieliczne eksponaty pokazane były na wystawie z okazji 100-lecia placówki. Kolekcja czeka na opracowanie. - Ktoś, kto chciałby naukowo opisać nasz zbiór, musiałby sięgnąć po literaturę obcojęzyczną - mówi Kuźma. - Musiałby się też zmierzyć z całą polityczno-ideową otoczką narosłą szczególnie w Polsce wokół wolnomularstwa, którego szlachetne hasła: Wolność, Równość, Braterstwo znalazły się na sztandarach niejednej rewolucji. Badacz znajdzie tu jednak mnóstwo satysfakcji, będzie bowiem miał szansę zostać kolejnym odkrywcą skarbu - jego sekretów.
Ruch masoński wywodzi się ze średniowiecznych cechów murarskich, budowniczych katedr, ludzi światłych poruszających się po całym kontynencie. Wolnomularstwo nie jest jedną organizacją, lecz nurtem wyznającym pewne przekonania metafizyczne oraz dążącym do doskonałości. Chce też drogą pokojową prowadzić ludzkość do solidarności oraz powszechnej pomyślności. Występuje przeciwko przemocy, szowinizmowi, nietolerancji i nierówności prawnej. Nie można wskazać uznawanego przez wszystkich wolnomularzy kierowniczego centrum. Kolorytu masonerii dodaje wielka liczba legend i spiskowych teorii na jej temat.